Aktualności arrow Z historii Trzcińska arrow Rozlewnia wody i piwa
Menu główne
Aktualności
Trzcińsko-Zdrój
Miejscowości
Zabytki Trzcińska
Zabytki gminy
Noclegi
Gastronomia
Aktywny wypoczynek
Muzeum regionalne
Jeziora i lasy
Z historii Trzcińska
Zasłużeni dla gminy
Biblioteka regionalna
Rehabilitacja
Piszą o Trzcińsku ...
Bocianie miasto
Galeria
Ludzie z pasją
TV Trzcińsko
Wyślij e-kartkę
Księga gości
Ciekawe strony
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trzcińsko na YOUTUBE.PL
Filmy z Trzcińska na youtube.pl
 
 
WIRTUALNY SPACER
REKLAMA
Wiadomości Trzcinskie
REKLAMA
Bliżej Twoich Spraw - nr 1-9
Licznik odwiedzin
Dziś125
Wczoraj574
W ciągu tygodnia1258
W ciagu miesiąca8251
Wszystkich1097478
Redakcja strony

Twórca i administrator strony

MARCIN CZESYK

 

Autorzy tekstów

współpracownicy

TADEUSZ KOŁUCKI

tadkol@o2.pl

Piotr Szukalski 

 piotr55@hotmail.de

A czas mija....
Strony o gminie

Ochotnicza Straż Pożarna

Miejsko-Gminna

Biblioteka Publiczna

Trzcińskie Centrum Kultury

Urząd Miasta

   

Gimnazjum Góralice


Góralice

PARAFIA Trzcińsko-Zdrój

PRZEDSZKOLE

MKS ORZEŁ

www.mksorzel.com.pl


Trzcińsko-Zdrój 24.pl

 

 

DPS

SP Trzcińsko

Stowarzyszenie na rzecz dzieci

z domu dziecka

Pub Duet

Trzcińsko Info

Sady


Bocianie miasto
PORADNIK KAJAKOWY

Gmina z lotu ptaka

Trzcińsko-Zdrój zimą
Trzcińsko-Zdrój jesienią

Trzcińsko-Zdrój latem

Tu jesteśmy
KALENDARIUM

Z HISTORII MIASTA I GMINY

Marek Stanisławski

Piotr Szukalski - nasz stały współpracownik
  
MOJA KOLEKCJA
O TRZCIŃSKU-ZDROJU

PIOTR SZUKALSKI

piotr55@hotmail.de

REKLAMA


Trzcińsko-Zdrój zaprasza

  

  

ZAPRASZAMY

WAŻNA DATA
4 kwietnia 1853r. W Trzcińsku urodził się Paul Billerbeck późniejszy pastor, który napisał dzieło liczące 4135 stron Komentarz do Nowego Testamentu z Talmudu i Midrasza". Zmarł we Frankfurcie n/Odrą 23 grudnia 1932r.
Pogoda

Zobacz jaka jest prognoza dla twojej okolicy.

HOT -SPOT Trzcińsko-Zdroj
Miasto partnerskie

Miasto bliźniacze Graft-De Rijp

  Stowarzyszenie Twinning

Polenecomite Graft-De Rijp
Jak dojechać?
  
Aktualności
Dzisiaj jest: Ĺšroda
18 PaĹşdziernika 2017
Dzień Pracownika Służby Zdrowia
Imieniny obchodzą
Julian, Łukasz, RenÊ
Do końca roku zostało 75 dni.
Zodiak: Waga
Sprzątajmy po swoim psie
Logowanie
Basen / Kino w okolicy

 

basen o wym. 25 m

Sauna, jacuzzi

Myślibórz, ul.Piłsudskiego 18,

 tel.  095 747 32 19

1h-9zł/karnet(10h)-70 zł

 

ul. Szczecińska 17

74-100 Gryfino

Bilety:14 zl /12 zł

Tel. 91 416 24 47

www.gdk.com.pl

 

Lider Pojezierza
Współpraca
GEOCACHCING
Rozlewnia wody i piwa PDF Drukuj Email
Wpisał: czesmen   

W Trzcińsku-Zdroju dnia 28 X 1945 roku powstała Spółdzielnia Spożywców „Jedność”. Po dwóch latach nie najlepszej działalności, w styczniu 1948 roku zreorganizowano ją i utworzono Gminną Spółdzielnię „Samopomoc Chłopską”. W następnych latach GS „SCH” działa dobrze i rozwija się prężnie. Powstaje wiele sklepów różnej branży, rozrasta się własny park transportowy. Gminna Spółdzielnia celuje też w inne branże, z dobrym skutkiem. W roku 1952 otwiera nowy zakład rzeźniczo-masarski, inwestuje również w gastronomię. Najpierw na rogu ul. 9 Maja z Rynkiem otwiera tzw. „Gospodę”, a następnie w roku 1957 uruchamia przy Rynku „Restaurację Zdrojową”, która w następnych latach po modernizacji, otrzymuje II kategorię zaszeregowania. Po likwidacji „Gospody” pomieszczenia zostają przekształcone w sklep warzywniczy, prowadzony przez panią Wojciechowską.

W związku ze wzrostem zapotrzebowania na napoje, zarząd Gminnej Spółdzielni w 1957 roku uruchamia Wytwórnię Wód Gazowanych i Rozlewnię Piwa w podwórzu posesji przy ul. T. Kościuszki nr 15, obok masarni. Zakład po odpowiedniej przebudowie i przystosowaniu pomieszczeń do produkcji rozpoczyna swoją działalność. W jednej sali produkcyjnej firma początkowo zatrudniała 4 pracowników: Katarzyna Bogumił, Janina Ostrowska, Hanna Chloupek(brygadzistka) oraz Władysław Pytlak. Wraz ze wzrostem zamówień dochodzą kolejni pracownicy: Teresa Kubiak, Genowefa Płotkowska,Aleksandra Babicz, Janina Szczepańska (brygadzistka), Żaneta Krukowska,  Janina Zabłotowicz, Wincenty Jakimowicz. Sezonowymi pracownikami byli: Teresa Czesyk, pani Jakimowicz, pani Truchan. W sezonie zakład rozpoczął prace na dwie zmiany. Pierwsza grupa (4 osoby) pracowała od 6.00 do 14.00, a druga od 14.00 do 22.00. Rocznie rozlewa 1.400 hektolitrów piwa i 1.100 hl oranżady. Pracownicy do dyspozycji mieli dwie maszyny – jedna do piwa, a druga do oranżady, jednak wszystkie inne czynności wykonywane były ręcznie.

 

 

Fot1. Produkcja napojów w rozlewni przy ul. Kościuszki 15                                               

W roku 1958 Gminna Spółdzielnia otwiera bar „Zagłoba” przy ul. Sojuszników. Powstają też wiejskie sklepy spożywcze należące do GS-u. Wszelki towar i napoje jest dowożony własnym transportem.

Z coraz większym zapotrzebowaniem na napoje chłodzące, jak również z niewydolnością starego i ciasnego Zakładu Rozlewni, zarząd Gminnej Spółdzielni postanowił wybudować nowy zakład rozlewniczy i w 1971 roku oddał do użytku Wytwórnię Wód Gazowanych i Rozlewnię Piwa przy ul. Polnej. Całość załogi przechodzi do nowej siedziby a następnych latach dochodzą nowe osoby.  W konsekwencji podniosło to zdolność produkcyjną (średnio 12 tyś. butelek napojów miesięcznie i już 3.600 hl rocznie) i jednocześnie wpłynęło na jakość wyrobów. Pozwalało to na osiągniecie pokrycia zapotrzebowania nie tylko naszej gminy, ale również sąsiednich miejscowości z woj. gorzowskiego. W nowym pawilonie zainstalowane były dwie linie produkcyjne do rozlewania i produkcji napojów. Cały sprzęt i linia produkcyjna była polskiej myśli konstrukcyjnej, jednak nie były to nowe urządzenia. Z biegiem lat większość sprzętu została zmodernizowana, a cała produkcja stała się jeszcze bardziej zautomatyzowana.

Pierwszym kierownikiem starej „rozlewni” był Wincenty Jakimowicz, a już w nowym budynku zakładem szefuje Władysław Pytlak. Od 1972 roku aż do końca funkcjonowania przedsiębiorstwa, firmą kieruje Zbigniew Pawłowicz (na krótko zastępuje go Kazimierz Kordas). Wszyscy kierownicy ze swojej  pracy rozliczani byli przez władze GS-u, którym składali miesięczne raporty z produkcji . 

Rozlewnia funkcjonowała przez cały rok, choć były takie momenty (szczególnie zimą), kiedy zdarzały się kilkudniowe przestoje spowodowane brakiem zamówień. Praca w ciągu całego roku odbywała się na jednej zmianie, od poniedziałku do piątku w godzinach od 6.00 do 14.00, a  w sobotę od 7.00 do 13.00. W okresie letnim, kiedy spożycie napojów wzrastało i zwiększała się ilość zamówień  zatrudniano dodatkowo pracowników sezonowych, którzy rozlewali napoje i piwo na drugiej zmianie od 14.00 do 22.00. W tym „gorącym” dla zakładu okresie również i pracownicy zatrudnieni na stałe zostawali po godzinach, by zrealizować całe zapotrzebowanie.

Aby obsłużyć całość procesu rozlewania piwa i produkcji napojów, podczas zmiany musiało pracować 7-8 osób: 2 osoby przy myjce, 2 przy rozlewaczce, 2 panie kapslowały, a 1 odwoziła napełnione transportery do magazynu. Zimową porą wystarczało do tego procesu 5 pracowników.

Większość załogi produkcyjnej rozlewni stanowiły kobiety. Praca w tym zakładzie nie należała do najlżejszych. Kobiety musiały same rozładować beczki z piwem, nosić zaciery i mieć w miarę szybki refleks, gdyż na linii produkcyjnej nie można było zwolnić  tempa pracy. Można ją było tylko wyłączyć. Nie była to także zbyt dobrze płatna praca. Panie otrzymywały skromne wynagrodzenie, które nie pozwalało na zbytek, lecz skromne życie. Przeciętna wypłata w latach 70/80 XX wieku wynosiła od 1100 do 1400 zł. W sezonie pracownicy wynagradzani byli w systemie akordowym. Nie było żadnego deputatu (tak jak miało to miejsce w podległej GS-owi piekarni), a jedynie można było się napić produkowanych napojów. Warunki pracy także nie należały do komfortowych. Obsługa linii produkcyjnej, ze względu na dużą ilość wody, musiała pracować w gumowcach i w specjalnych lateksowych fartuchach oraz okularach ochronnych, które chroniły przed wodą i pękającymi butelkami.

Załoga, tak jak inni członkowie GS ”Samopomoc Chłopska” uczestniczyli w zabawach, wycieczkach, czy też „choinkach” organizowanych w Restauracji „Borowinka” przy ul. Ceglanej, która została uruchomiona w 1978 r.

W przeciągu wielu lat na stałe zatrudnione były: Wiesława Soroko (w zakładzie pracowała od 1974 przez prawie 12 lat), Hanna Chloupek (brygadzistka – w pierwszych latach działalności), Katarzyna Bogumił (w rozlewni pracowała najdłużej), Franciszka Mazur, Maria Konopacka, Franciszka Mazur, Teresa Kubiak, Anna Płotkowska, Janina Szczepańska (brygadzistka), Żaneta Krukowska, Elżbieta Mikuć, Aleksandra Babicz, Janina Ostrowska, Janina Zabłotowicz,Ewa Trzópek, Stanisława Jabłońska, Genowefa Płotkowska . W okresie letnim (od maja do końca sierpnia), kiedy w sposób znaczny rosło spożycie napojów, rozlewnia zatrudniała także kilku pracowników sezonowych m.in.:  Barbara Skrzyniarz, Krystyna Kasprzyk (obecnie Kołucka), Sadłoń, Wiercimaga, Ewa Czesyk, Teresa Czesyk. Na stanowisku palacza, a zarazem konserwatora, zatrudnieni byli Jan Truchan i Piotr Szukalski, który pracował w latach 1974-1977. Zadaniem pracowników technicznej obsługi było ogrzewanie pomieszczeń hali produkcyjnej i pomieszczeń socjalnych w czasie zimy, a w pozostałym okresie grzanie wody do mycia butelek. Dokonywali oni także napraw sprzętu. W związku z tym, iż linia produkcyjna nie była najnowsza, więc panowie konserwatorzy czasami mieli sporo pracy. Palacz ze względu na warunki panujące w kotłowni otrzymywał tzw. "szkodliwe" /tj. 0,5 litra mleka/ .

 

 

Fot.2 Pracownicy: Kazimiera Bogumił, Joanna Szczepańska, Anna Płotkowska i W. Pytlak

Piwo nie było produkowane na miejscu, tylko rozlewane w butelki, jedynie oranżada i inne napoje chłodzące były wytwarzane w Trzcińsku-Zdroju. Początkowo piwo ze Szczecińskiego Browaru (70 % całej produkcji) oraz browaru z Witnicy Gorzowskiej (30 % produkcji) przywożone było w drewnianych 100 litrowych beczkach. Z czasem beczki drewniane zostały zastąpione przez beczki aluminiowe. Dostawa tego złocistego trunku  z browaru przychodziła przeważnie raz w tygodniu, a w sezonie trzy razy. Należy tu zaznaczyć, iż piwo było niepasteryzowane, więc jego rozlanie do butelek musiało nastąpić w przeciągu doby lub dwóch. Piwo niepasteryzowane nie mogło stać dłużej niż kilka dni. Po tym okresie stawało się mętne i wytwarzał się widoczny osad, co powodowało iż nie nadawało się do picia. W okresie letnim, aby „browar” za szybko się nie popsuł, musiał być przechowywany i rozlewany w temp. max 12-14 stopni. To samo dotyczyło napojów orzeźwiających. Oranżada już po kilku dniach nie nadawała się do picia. Brak pasteryzacji oraz konkurencja i wielość gatunków piwa spowodowały późniejszy upadek zakładu.  Po przyjeździe transportu piwa, do zadań pracownic rozlewni, a później pracowników transportu należało rozładowanie całego samochodu. Beczki po specjalnej pochylni turlane były do magazynu, skąd za pomocą specjalnych węży, piwo było tłoczone pod ciśnieniem do maszyn rozlewniczych. Aby jednak złoty trunek popłynął tam, pracownik musiał najpierw nabić beczkę przez zaczopowany otwór, używając do tego  specjalnej  sztycy. Podłączona była także butla z gazem CO, który dawał ciśnienie i odpowiednio napowietrzał piwo. Samo nabicie sztycy na beczkę wymagało nie lada umiejętności i precyzji, gdyż nie raz się zdarzało, iż wzburzone piwo w beczce potrafiło  eksplodować, oblewając pracownika. W latach 80-tych, aby nadążyć z realizacją zamówień, na terenie zakładu zainstalowano ogromną beczkę o pojemności 7,500 litrów, którą napełniała cysterna z browaru. Jednorazowo specjalny samochód przywoził ok. 5 tyś. litrów piwa.

Podczas jednej zmiany w ciągu dnia, rozlewano ok. 8 tyś. butelek piwa i produkowano  9 tyś. butelek oranżady, a także ok. 3 tyś. wody sodowej. Tygodniowy przerób wynosił 15 hektolitrów piwa (miesięcznie dawało to wynik w okolicy 60 hl piwa), zaś rocznie ok. 1000 hl piwa. Napojów chłodzących ok. 3000 hl rocznie.  Zdolność produkcyjna była przewidziana nawet do 12 tys. butelek na dobę.

 


 

Fot.3 Obecnie budynek rozlewni popada w ruinę – foto z 2011 r.

Piwo i oranżada były rozlewane do butelek o pojemności 0.3 l. W późniejszym okresie wprowadzono także butelki 0.5 litra. Do piwa nie używało się innych butelek niż w kolorze brązowym. Butelki były zamawiane w hucie szkła, w woj. zielonogórskim. Do jednego kontenera (skrzynka) wchodziło 20 sztuk butelek 0.5 l, co stanowiło 10 litrów. Podczas jednej transzy, na jednym kole przy maszynie, nalewało się jednocześnie 20 butelek. Czasami zdarzało się iż butelki pod wpływem zbyt dużej ilości gazu pękały. Za normę przyjmowało się, że 3 % całej produkcji szło na ubytki.

Rozlewnia dostarczała na rynek takie piwa jak: „Bałtyckie”, „Pełne”, „Bosmańskie”, ”Brok”. W tamtych czasach oranżada w sklepie kosztowała ok. 1.80 zł, a piwo ponad 2 zł. W Trzcińsku-Zdroju największymi odbiorcami produktów rozlewni były: Restauracja „Zdrojowa” i Bar „Zagłoba”. Po ich likwidacji, większym odbiorcą była Restauracja „Borowinka”, a także pijalnia Zofii Wierzbińskiej. Dużo piwa i napojów szło także do okolicznych sklepów na wszystkich wioskach, którymi także zarządzała Gminna Spółdzielnia. Oprócz rozlewania piwa i produkcji napojów, w rozlewni można było także nabić popularne w PRL-u syfony.

 


 

Fot.4 Dawne butelki ze specjalnym zamknięciem

Codzienna praca w rozlewni zaczynała się od godz. 5 rano kiedy to palacze musieli nagrzać 2 zbiorniki wody do mycia butelek. Od godz. 6.00 rozpoczynano proces produkcji. Wpierw przygotowywano butelki. Samą czynność mycia wykonywała specjalna maszyna tzw. myjka. Po sterylizacji szkła, butelki kierowane były pod maszyny, które nalewały odpowiedni napój. Zarówno piwo, jak i napoje rozlewane były automatycznie. Butelki krążyły na 2 liniach produkcyjnych. Początkowo w zakładzie napoje rozlewano za pomocą 2 maszyn, jednak z czasem rozbudowano linię do 4 sztuk. Kapslowanie odbywało się za pomocą maszyny, którą uruchamiał odpowiedzialny pracownik, za pomocą nożnego pedała. Czynność kapslowania wymagała dużej wprawy, wykonywała ją Kazimiera Bogumił. Aby usprawnić proces produkcji, w 1983 roku zakupiono automatyczną kapslownicę, która zamykała 4 butelki za jednym razem, co dawało łącznie 3600 butelek na godzinę. Co ciekawe, szczególnie podczas sezonu letniego, rozlewnia borykała się z problemem braku niewystarczającej ilości kapsli, które w ilości 250 tyś. sztuk na kwartał zakupywano od goleniowskiej fabryki „Blaszanka”. Maszyny rozlewające na dwóch liniach obsługiwały: Wiesława Soroko, Jasia Szczepańska i Krystyna Kubiak. Przy  jednej linii produkcyjnej musiało pracować od 6 do 8 osób. Dwie osoby przy maszynie myjącej butelki. Brudne, używane butelki trafiały do rozlewni z okolicznych sklepów, którymi zarządzał GS. Jeśli w którymś ze sklepów brakowało sklepowej butelek (np. zostały pobite), to wtedy rozlewnia obciążała sklep za każdą butelkę należną kaucją.

Kolejna osoba przynosiła brudne butelki z magazynu na myjkę, a druga osoba odbierała te butelki i kierowała na linię rozlewniczą. Dokonywała ona także kontroli umytych butelek. Na myjce pracowała Żaneta Krukowska oraz Ela Mikuć. Butelki napełnione piwem szły do kapslowania, a następnie do stanowiska naklejającego etykiety i dopiero wkładano je do skrzynek. Ogólnie, tą czynnością zajmowała się jedna pracownica, choć podczas dużych zamówień, kiedy pracy było naprawdę sporo, pomagała jeszcze druga osoba. Jedna osoba musiała odebrać  butelki, ręcznie nakleić etykiety i wywieźć do magazynu zapełnione transportery, była to ciężka praca.  Podczas gdy pracy było bardzo dużo, do pomocy kierowani byli także pracownicy obsługi technicznej.

Piwo i napoje były rozwożone przez transport GS-u, do poszczególnych sklepów w całej gminie Trzcińsko-Zdrój, jak również po za jej teren, tj. do gminy: Dębno, Chojna i gminy Myślibórz. Transport stanowiły samochody marki: „Lublin” (pakowność 4 tys. butelek), „Star”, „Żuk” i „Robur” (pakowność 3 tys. butelek) oraz ciągniki. Kierowcami GS-u wtedy byli: Edward Przytuła, Stanisław Papież, Stanisław Sójka, Stanisław Kościółek, Władysław Puterko, Kazimierz Wróbel, Andrzej Konieczny, Marian Lizurej, Władysław Trojnacki, Wiesław Trzópek,Jan Truchan,Ryszard Truchan,Tadeusz Trzópek,Stanisław Stupiński, Bogdan Skałecki.

Zakład rozlewni przy ul. Polnej, w swoim asortymencie oprócz rozlewania piwa, produkował bezalkoholowe napoje orzeźwiające spośród których najwięcej produkowało się oranżady w kilku kolorach i smakach: poziomkowa, wiśniowa, cytrynowa, landrynkowa. Oprócz tego, z syropów wyrabiano  toniki, lemoniadę oraz wodę sodową (skład: woda, soda, CO2, sól), a także „Clubo-Cole” i kwas chlebowy. Woda sodowa i oranżada, w sezonie produkowane były w dużych ilościach. Wiele okolicznych zakładów (głównie PGR-y, a także zakłady GS-u) brało ją dla swoich pracowników, by podczas dużych upałów ugasić pragnienie. Największym powodzeniem cieszyła się oranżada czerwona (landrynkowa). Smak oranżady zależał nie tylko od składu, ale także od odpowiedniej ilości podanego gazu.

 


 

Fot.5 Oranżada Czerwona w Trzcińsku-Zdroju obecnie do kupienia tylko w „Barze u Zeba”

Produkcja oranżady odbywała się wedle ściśle określonych proporcji i przepisów, które dostarczał Wojewódzki Związek Spółdzielni Rolniczych w Szczecinie. Przy dużej produkcji, zacier do wytworzenia oranżady przygotowywano na bieżąco. Czasami już dzień wcześniej w dużych kotłach (1000 l), na kuchni rozpuszczało się cukier. Tak przygotowany półprodukt odpoczywał przez noc, stygł, i następnego dnia doprawiano go w ostatecznej wersji. Dodawano barwniki, które nadawały napojowi odpowiedni kolor oraz konserwanty smakowe. Gotowy roztwór w kotłach, był zanoszony do maszyny rozlewającej, do której przelewano go odpowiednimi wężami. W latach 80-tych zamontowano specjalną motopompę, która tłoczyła napoje do rozlewnia.

Na początku lat 90-tych następuje znaczny spadek produkowanych napojów. Na rynku pojawiają się podobne, w pełni zautomatyzowane rozlewnie i różne hurtownie. Sklepy spożywcze sprowadzają piwo z innych browarów i różne gatunki. Dodatkowo piwo to było pasteryzowane, co powodowało jego dłuższy okres przydatności do spożycia. W tym czasie, z zakładu odchodzi kilka pracownic. Produkcja spada na tyle, iż Zarząd Spółdzielni podejmuje decyzję o zaprzestaniu produkcji. W tym okresie działalności zakładu, produkcja napojów i rozlewanie piwa zeszła na dalszy plan, a firma otworzyła hurtownię artykułów spożywczych. Wytwórnia Wód Gazowanych i Rozlewni Piwa funkcjonowała do 1996 roku. Sprzęt przeznaczono na złom, a budynek wynajęto pod inną produkcję, lecz do dzisiejszego dnia stoi on nie wykorzystany i niszczeje!

Opracowanie powstało na podstawie wspomnień pracowników.

Redakcja: Piotr Szukalski, Tadeusz Kołucki, Marcin Czesyk.

 

 
Themes and Templates by dezinedepot